AVON Calming Effect matujący | Nude


Od pewnego czasu, kiedy mam zamiar kupić nowy kosmetyk, czy to z kolorówki czy pielęgnacyjny, czuję delikatne wyrzuty sumienia, bo mam świadomość że wcale tego nie potrzebuję; że posiadam spory zapas podkładów, korektorów do zużycia bla, bla, bla. Jak wszystkie wiemy, nie ma takiego problemu, którego nie da się obejść. Postanowiłam systematycznie zużywać każdy podkład, którego zostało w buteleczce czy tubce niewiele i systematycznie zmniejszać ilość posiadanych przeze mnie kosmetyków (żeby zrobić miejsce na nowe, ha!). Od jakiegoś czasu uwzięłam się na Calming Effect w wersji matującej, o którym pisałam wam kiedyś, jednak post ten został usunięty. Przyznam się wam, że nie pamiętam jak właśnie w czasie zeszłorocznej zimy mi się on sprawdzał, więc moja opinia dotyczyć będzie ostatnich kilku tygodni. 




 Od producenta:
Matujący podkład z rumiankiem i aloesem dla naturalnie pięknej i gładkiej skóry, długotrwale matuje, łagodzi oznaki stresu i zmęczenia na skórze oraz zapewnia cerze naturalny wygląd, bez efektu maski nadając średnie krycie. Długotrwała formuła z aloesem i rumiankiem idealnie matuje skórę, kontrolując jej błyszczenie oraz koi i odświeża, łagodząc oznaki napięcia i zmęczenia. Do skóry normalnej, tłustej i wrażliwej. Testowany dermatologicznie.


Podkłady nie mają z moją skórą łatwo. Niektóre świecą się mimo przypudrowania po godzinie czy dwóch, szczególnie te rozświetlające czy nawilżające. Ten według opisu producenta nie powinien do tej grupy należeć- wręcz przeciwnie. Formułą nie przypomina żadnego z podkładów matujących ,jakie posiadałam, ponieważ samo jego wykończenie z matowym ma niewiele wspólnego. Kosmetyk po aplikacji nie zastyga, jest lepki i świeci się. Nieprzypudrowanie nie wchodzi w grę, 

Pierwsze, co rzuca się może nie w oczy ale daje się bez problemu poczuć, to zapach. Zapach podkładów z czasów naszych mam czy babć. Dla jednych nie będzie miał znaczenia, innych, podobnie jak mnie, będzie drażnił, ponieważ utrzymuje się na twarzy długo. Kolejnym, często najważniejszym dla was aspektem, jest krycie. Oceniłabym je na średnie z minusem. Nie jest to podkład mocno kryjący, który przykryje wam, co tylko chcecie. Krycie, na szczęście, w miejscach ,gdzie tego potrzebujemy można stopniować. Kolor Nude ma bardzo ładny neutralny (delikatnie w kierunku żółtego) odcień, który na twarzy nie jest już takim ładnym kolorem jak na dłoni. Pompka wyciska bardzo małe ilości podkładu, co jest delikatnie irytujące, zwłaszcza kiedy się śpieszymy i może być plusem dla osób, którym często zdarza się na dłoń wylać zbyt dużo podkładu. 

Testowałam go z pudrem z Bell za dyszkę jak i pudrem za prawie 100 zł czy sprawdzonym Rimmel Stay Matte, aby porównać efekty. Kiepska trwałość i szybkie świecenie się to wina podkładu, z którym nie poradziły sobie nawet pudry w mojej ocenie bardzo dobre no i przede wszystkim sprawdzane przeze mnie na innych podkładach. 

Podkład nabyłam za trochę ponad 20 zł i myślę, że nie kupiłabym go ponownie. W czasach, kiedy podkładów na rynku jest bardzo dużo, nie ma problemu ze znalezieniem za tę cenę (lub nawet niższą!) lepszego podkładu niż Calming Effect. Odradzałabym go cerom mieszanym i tłustym. Dziewczynom z cerą normalną i suchą być mooooże by się sprawdził :)


+ kolor
+ ładna, klasyczna buteleczka
+ wrażenie nawilżenia

- nie matuje
- pompka nabiera mało kosmetyku
- słaba trwałość
- skóra bardzo szybko się świeci

Z żalem przyznaję, że Calming Effect to jeden z gorszych podkładów jakie moja mieszana skóra na sobie miała.


A może któraś z was polubiła się z tym podkładem? Dajcie znać w komentarzach :)


6 komentarzy:

  1. Nie korzystałam jezcze ale bardzo lubie kosmetyki z Avonu :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O tym podkładzie nie słyszałam.
    Avon ma fajne kosmetyki.
    Pozdrawiam
    https://mylifeiswonderful9.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie przepadam za kolorówką z Avonu jedynie kuleczki brązujące się u mnie sprawdziły. Tak to bardziej sięgam po pielęgnację choć nie wszystkie produkty są dobre. Jedynie co się u mnie sprawdza zawsze to ich wody perfumowane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie używałam tego podkładu, ponieważ w ogóle ich nie stosuję :) ale mam kilka ulubieńców z tej firmy i wszystkie sprawdzają się świetnie

    http://sysiadelrey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie miałam podkładu z Avonu, ale muszę przyznać, że kolor faktycznie przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super kolor, nigdy go nie stosowałam, ale wygląda fajnie :)
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie:
    onlymomcanjudge.blogspot.com
    ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za Twój komentarz!